Wind phone

Telefon na wietrze: Projekt społeczny dla ludzi w żałobie

Tekst: Katarzyna Boni
· 28.09.2021

Katarzyna Boni z naszego kolektywu pracuje nad tym, żeby w Warszawie powstał „Telefon na wietrze”, który ma pomóc ludziom pogrążonym w żałobie.

Kiedy w 2014 roku zbierałam materiały do książki o życiu Japończyków po tsunami, często słyszałam, że chodzą nad morze porozmawiać z tymi, których zabrała fala. Albo jadą do szamanki – itako – zadać zmarłym pytania. Zmarli są obecni w ich życiu na różne sposoby.

Ale dla mnie najpiękniejszy sposób na obcowanie ze zmarłymi znalazł pan Sasaki z niewielkiego miasta Otsuchi. Jeszcze przed tsunami w budce telefonicznej zdobiącej jego ogród postawił zwykły, stary telefon. Nazwał go kaze-no denwa – telefon na wietrze. Kiedy podnosił słuchawkę słyszał w niej głos zmarłego kuzyna. Odbywał z nim długie rozmowy.

Po tsunami udostępnił telefon dla wszystkich. Odwiedziło go ponad 10 tysięcy osób. Podnosili słuchawkę i zaczynali rozmowę. Czasem tylko milczeli, czasem słuchali, czasem mówili nieprzerwanie. Wypowiadali wszystko to, co leżało im na sercu. Żegnali się.

W grudniu zeszłego roku skontaktowałam się z panem Sasakim. Po kilku miesiącach korespondencji (w której pomagał mi niezastąpiony Tatsuja Yabuuchi), pan Sasaki wyraził zgodę na to, żebym podobny do jego telefonu projekt zrobiła w Warszawie. Na wietrzy telefon wybrałam miejsce na Jazdowie – ciche i spokojne, otoczone zielenią, ale w samym centrum miasta.

Pomysł wsparło Stowarzyszenie Otwarty Jazdów. Mój przyjaciel, projektant, Paweł Kowalski, zaadoptował projekt pana Sasakiego – tak, żeby pasował do klimatu Jazdowa. Budka telefoniczna będzie drewniana, biała, przeszklona, z dachem z przeszklonej papy.

Wizualizacja budki, która ma powstać w Warszawie

Teraz budka jest w rękach fantastycznych stolarzy z ulicy Różanej, którzy na co dzień robią dekoracje dla warszawskich teatrów. A wniosek o dzierżawę leży w ZGN. Mam już wszystkie niezbędne zgody (łącznie z tą od Wydziału Architektury i Budownictwa dzielnicy Śródmieście). I czekam tylko na informację o wysokości rocznej dzierżawy.

Telefon na wietrze ma pomóc wszystkim tym, którzy chcieliby ze zmarłymi bliskimi porozmawiać, ale nie znają sposobu ani formy na takie rozmowy. Jest dla tych, którzy nie zdążyli się pożegnać – nie tylko z powodu pandemii.

Każdy może wejść do środka, podnieść słuchawkę i porozmawiać, Kto wierzy w to, że w niepodłączonym telefonie nic nie słychać, ten nic nie usłyszy. A kto posłucha uważnie, może usłyszy odpowiedź.

Chciałabym, żeby to był projekt społeczny. Żebyśmy razem pomogli tym, którzy nie zdążyli wypowiedzieć ostatnich słów. Telefon na wietrze to niewielka rzecz, która może wielu osobom pomóc zrzucić z siebie ciężar i choć na chwilę poczuć ukojenie i ulgę. Złóżmy się na nią wszyscy!

Tutaj możecie wspierać projekt: zrzutka.pl/34ske6

Zrzutka obejmuje koszt budowy i wyposażenia budki, rocznej dzierżawy ziemi, a także wynagrodzenie za tłumaczenie i projekt.

Instytut Dobrej Śmierci objął projekt matronatem. Cały naddatek ze zbiórki przekażę właśnie IDŚ – którego celem jest stworzenie przestrzeni do rozmów o śmierci i umieraniu, pogłębienie refleksji na temat naszej skończoności i towarzyszenie ludziom w żałobie.

[Pierwsze zdjęcie zrobił Matthew Komatsu w ogrodzie pana Sasaki. Drugie zdjęcie to wizualizacja warszawskiej budki.]

  W Instytucie Dobrej Śmierci chcemy tworzyć nową jakość opieki nad tymi, którzy odchodzą i wsparcia dla tych, którzy zostają. Jeżeli nasza filozofia przemawia do Ciebie, możesz wesprzeć nas i nasze projekty - będzie nam bardzo miło!